Przejdź do treści

#5 Antywzorce, czyli jak nie urządzać wnętrza w nowej dekadzie – część pierwsza

Na codzień staram się pisać o dobrych praktykach we wnętrzach – sugerować co się sprawdza, podoba oraz wyjaśniać dlaczego. Dziś dla odmiany będzie brzydko, przesadnie i kontrowersyjnie, a momentami również przewrotnie. Przedstawiam Wam którtki przewodnik, będący krytyką trendów, które zadomowiły się u nas w minionych latach. W pierwszej jego części napiszę między innymi o motywach botanicznych, welurze, stylu industrialnym oraz plakatach motywacyjnych i typograficznych.  Zaznaczam jednocześnie, że bardzo wiele z nich ma swój początek w dobrych wnętrzach i w praktykach, które sama cenię. Niestety, zostały one wypaczone przez wpływy z portali inspiracyjnych takich, jak Pinterest czy Homebook, niezrozumienie tematu przez designerów, oszczędność oraz niestety nieumiejętne – najczęściej przesadne – stosowanie ich przez projektantów. Proszę zatem nie traktować tego wpisu jako absolutnego zakazu stosowania, a raczej instrukcję, jak się między tym wszystkim poruszać, aby nie dać się zdominować modzie, a w swoim wnętrzu przede wszystkim pozostać sobą.

Miejska dżungla

Przez to hasło rozumiem wszelkiego rodzaju motywy botaniczne i tropikalne. Palmowe liście na plakacie, tapeta w bananowce na ścianie, na komodzie dekoracja w kształcie złotego ananasa i wisienka na torcie, w postaci wizerunku jaguara na filiżance. Znamy, prawda? Czy to wystarczy w konsekwentnie urządzonym wnętrzu? Rynek wyposażenia wnętrz sugeruje jeszcze, aby całość uzupełnić o zasłony w monastery, poduszki z motywem paproci – i dopiero wtedy będziemy mogli powiedzieć, że mamy gotowe wnętrze.

miejska dżungla motywy botaniczne
Miejska dżungla. Tapeta tropikalna – Wall Colors; fotel Strandmon Wielobarwny – Ikea; obraz nowoczesny w ramie, seria Monastera – Allegro; figurki Złoty Ananas – Leroy Merlin.

Dżungla zadomowiła się we wnętrzarstwie już dobre kilka lat temu i rośnie bardzo bujnie. Zaraz obok niej, pod dostojnie brzmiącą nazwą “ogrody wertykalne, wyrosły kompozycje z mchu chrobotka, w nieorganicznych – nietypowych dla roślin kształtach oraz nienaturalnych – fluorescencyjnie zielonych odcieniach. Ich wykonawcy starają się usystematyzować i uprościć naturę, mimo, że te pojęcia wzajemnie się wykluczają.

Przykładowy panel ścienny z mchu – mechchrobotek.pl.

Czy to oznacza, że powinniśmy zrezygnować z zieleni? Absolutnie nie. Ten kolor, jak żaden inny uspokaja, pozwala wprowadzić do wnętrza świeżość, oderwać się i wyciszyć. Organiczne kształty i faktury nadają wnętrzom naturalności i lekkości. Nie bójmy się zatem tego koloru, ale stosujmy go z rozwagą. Postawmy na delikatne, zgaszone zielenie i dozujmy je bardzo ostrożnie. Wprowadźmy do naszych wnętrz prawdziwą florę. Jeżeli zbyt często wyjeżdżamy, lub po prostu czujemy, że nie mamy ręki do roślin, dobrzy floryści są w stanie z łatwością zaproponować nam gatunki, które sprawdzą się nawet przy minimalnej pielęgnacji. Nie starajmy się stworzyć Amazonii w Karkonoszach ani Arizony w Warszawie. Szukajmy raczej rodzimych inspiracji, korespondujących z duchem miejsca.

Plakaty typograficzne i motywacyjne

Cześć piękna!;  W tym domu słuchamy i wybaczamy.;  Ale najpierw kawa!. Brzmią banalnie? A czy przetłumaczenie ich na inny język sprawia, że zaczynają brzmieć bardziej nietuzinkowo i intrygująco? Moim zdaniem – niekoniecznie.

Potrzeba obcowania ze sztuką to pragnienie, które posiada każdy człowiek, niezależnie od stopnia duchowości. Kontakt ze sztuką, to forma pośredniej komunikacji pomiędzy odbiorcą a twórcą dzieła. Poprzez nośniki artystyczne – przedmioty, ilustracje, hasła, dźwięki – zawiązuje się zatem relacja z drugim człowiekiem, jego historią, wartościami i reprezentowanym przez niego dobrem [link].

Plakaty towarzyszą nam od bardzo dawna, chociaż w pierwszej kolejności, ich funkcją było atrakcyjne przekazywanie informacji i sloganów, a nie dekoracja. W związku z rozwojem grafiki komputerowej i precyzyjnego druku niedrogim kosztem, stały się one sposobem na wprowadzenie walorów estetycznych do naszych wnętrz. I bardzo dobrze, bo to z kolei otworzyło dostęp do sztuki również dla tych, którzy na rękodzieło nie mogą sobie pozwolić.

plakaty typograficzne motywacyjne
Plakaty typograficzne i motywacyjne. Plakat Let’s Get Naked – Złoteplakaty; Plakat Always Kiss me Goodnight – Posterstore; Plakat z napisem: Wish DO – Colormint Design; Plakat typograficzny Stay hungry – Ubierzswojesciany.pl.

W którym zatem momencie, prace te zaczęły być nośnikiem haseł pełnych banalnego przesłania? Moim zdaniem stało się tak, gdy zarówno jako projektanci, jak i odbiorcy, przestaliśmy się utożsamiać z tym co tworzymy i kupujemy. Jeżeli zakup sztuki nie wymaga nawiązania relacji z autorem, miejscem w którym tworzy lub przedmiotem/hasłem, które obrazuje, a ogranicza się do wizyty w popularnej sieci sklepów lub “przeklikania” kilku ilustracji znanego cytatu w Google grafika, trudno się dziwić, że nasz wybór już po krótkim czasie znaczy dla nas bardzo niewiele, nie inspiruje nas ani nie pochłania.

Jak zatem wybierać sztukę i dekoracje, aby uniknąć płytkiego efektu? Spróbujmy przede wszystkim poznać autora – twórcę danego dzieła. Starajmy się utożsamiać z ideami które przekazuje, miejscami i przedmiotami które wizualizuje lub hasłami, które stara się wyrażać poprzez swoje prace. Poświęćmy kilka minut na próbę interpretacji dzieła. Jeżeli już po kilku sekundach czujemy, że wyczerpaliśmy temat, bo praca nie ma żadnych dalszych wątków, które mogłaby nam przekazać, to raczej nie doszukamy się ich, obserwując ją codziennie na swojej ścianie czy komodzie. A przede wszystkim, wybierajmy tematy, które znamy lub chcielibyśmy lepiej zgłębić oraz takie, które odzwierciedlają nasze zamiłowania i pasje, wywołują w nas emocje i przyspieszone bicie serca. Unikajmy tematów, których nie rozumiemy, a jednocześnie nie liczmy, że nasz wybór zostanie szeroko zrozumiany i przez to spodoba się wszystkim. W wyborze sztuki do prywatnych wnętrz, bądźmy do granic egoistyczni, zapomnijmy o innych – to nas chcemy wyrażać.

Industrializm i ruralizm, wyrwane z kontekstu

Styl industrialny, od dobrych kilku lat przechodzi prawdziwy renesans. Ten wywodzący się z połowy XX-go wieku trend, oryginalnie charakteryzował opuszczone fabryki i inne budowle o charakterze przemysłowym, przekonwertowane na cele użytkowe, najcześciej przez lokalnych artystów. Ruralizm z kolei, jako trend we wnętrzach, nawiązuje do wiejskiego, swojskiego klimatu dworków i folwarków. W nich upodobał sobie szczególnie wiekowe, wysłużone drewno, nadszarpniętą zębem czasu cegłę, wyeksponowaną więźbę dachową i posadzki z terakoty, wysłużone przez długoletnie użytkowanie. Obecnie, bardzo często powraca do wnętrz w formie postarzanej deski na parkiecie, okładzin z płytki ceglanej, antyków i stylizowanych na starocie mebli, rattanu czy lnu.

Wymieniłam te dwa style, jako bardzo popularne, ale na dobrą sprawę wszystko, co się dzieje w oderwaniu od kontekstu, jest absolutnie złe. Nie ma znaczenia, czy będzie to dom z bala na osiedlu domów jednorodzinnych pod Poznaniem, palma w centrum Warszawy, czy też mieszkanie w deweloperskim bloku, urządzone na wzór warsztatu. Nie ma nic bardziej irytującego od sztuczności – pewne rzeczy do pewnych miejsc po prostu nie pasują.

styl industrialny
Styl industrialny. Lampa sufitowa Townshend – Westwing;   Stolik kawowy Giulia Lectus24; komoda na kółkach Buster – Kare Design; Hoker Malibu – La Forma; Krzesło industrialne – Bella Decor;    

O ile zatem nie tworzymy klubu nocnego w piwnicy z kamiennym stropem, darujmy sobie hokery z siedziskiem na śrubie i miedziane rury od klimatyzacji na suficie. Kable i gniazda elektryczne, zgodnie ze sztuką budowlaną schowajmy w ścianie, a żarówki pod abażurem lub kloszem. Odłóżmy na bok stoliki z deski przykręconej do stelażu pełnego nonszalanckich spawów. Zrezygnujmy z płytki udającej cegłę na ścianie z TV. Postawmy na rzemiosło zakorzenione w tradycji mieszkaniowej, jednoznacznie z nią związane. Bądźmy ostrożni w stosowaniu cortenu, stali oraz sztucznie postarzanych i patchworkowych mebli.

A co zrobić, jeśli jesteśmy fanami stalowych ram okiennych, uwielbiamy widok wiekowych desek na suficie, lub ściana z cegły marzy nam się od dawna? Zamiast inwestować w imitacje, może warto pokusić się o prawdziwie poprzemysłowy loft, kamienicowe poddasze lub tradycyjny, wiejski dom do remontu. Koszty mogą okazać się nieco wyższe, ale zyskujemy przede wszystkim niepowtarzalne wnętrze w autentycznej tkance. Gwarantujemy, że jego historia, nawarstwienia czasowe i jedyny taki genius loci, będą dostarczać nam satysfakcji przez długie lata.

Velvet w sieciówkowym wydaniu

Welur to materiał, powstający poprzez wplecenie w sploty tkaniny bazowej włókien o długości nieprzekraczającej 3mm, tworzących charakterystyczny meszek. Pozwala to uzyskać efekt nierównomiernego cieniowania oraz unikalną głębię koloru i bardzo intensywny odcień. Dzięki technologii tworzenia innej od pozostałych tkanin, charakteryzuje się wytrzymałością na ścieranie kilkukrotnie wyższą, niż w przypadku tradycyjnych materiałów oraz dużą łatwością w czyszczeniu.

Do niedawna uważany za produkt niszowy i luksusowy, od kilku lat przeżywa renesans i znajduje coraz  więcej entuzjastów. Trend ten spotkał się z bardzo szybką odpowiedzią rynku, w efekcie czego jedwabne, bawełniane i dobrej jakości poliestrowe aksamity zastąpiły welury na każdą kieszeń. Podążając za klimatem glam, tkaniny zostały dodatkowo uzupełnione o połyskujące aluminiowe nogi malowane na złoto, rozrzeźbione okucia, ćwiekowanie, i (O zgrozo!) – kryształowe guziki. Produkt oryginalnie luksusowy, został zpauperyzowany i zamiast symbolizować jakość i dobry smak, zaczął przybierać formy udawanego bogactwa.

welur glamour w sieciówkowym wydaniu
Welur w sieciówkowym wydaniu. Krzesło tapicerowane glamour Margi – Wobeline; fotel uszak welurowy szmaragdowy Warberg – Beliani; pufa tapicerowana glamour ze schowkiem – Arena.pl; Zasłona Austra welur szara – Jysk;  Puf z aksamitu Harlow – Westwing.

Co zrobić, jeżeli tak jak ja kochacie welur na tyle, że mimo coraz gorszej famy, nie chcielibyście z niego rezygnować? Tutaj po raz kolejny sprawdzi się zasada less is more. Postawmy na jeden, maksymalnie dwa welurowe elementy w jednej przestrzeni. Nie dajmy się skusić produktom w najniższych cenach, bo będą one prawdopodobnie tymi, które najszybciej nam się opatrzą. Przed zakupem dokładnie przestudiujmy próbkę materiału. Zabierzmy ją do domu – większość producentów mebli tapicerowanych bez problemu wypoźycza swoje wzorniki. W lokalnych warunkach sprawdźmy, jak odbija światło. Przeanalizujmy właściwości i cenę – dobrej jakości poliestrowy welur nie kosztuje poniżej 100zł/mb. Przede wszystkim zaś bądźmy ze sobą szczerzy – nie ma czegoś takiego, jak imitacja luksusu, nie kupujmy więc wyposażenia, które jedynie udaje wysokie walory estetyczne i użytkowe.

W kolejnej części poddam krytyce trendy takie jak styl skandynawski i maksymalizm. Będą również refleksje się nad stosowaniem tynków i mas dekoracyjnych. Napiszę też kilka słów o tym,  jak nie stosować koloru we wnętrzu.

A Wy – o co jeszcze uzupełnilibyście mój antyporadnik?

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *